![]() |
Kazan w obiektywie Gaabis Photography |
A jeśli mowa już o nowych członkach rodziny to od sierpnia jest z nami papi - siostrzenica Kazana, o imieniu Fiona (w domu i tak wszyscy wołają piupia). W założeniu miała być psem do dogoterapii po świetnych, pracujących z ludźmi rodzicach. Naprawdę jest charakternym, zadziornym, żartym kłębkiem energii. Z całych sił próbuje udowodnić światu, że jej mama miała romans z maliną, nie nadaje się na wystawy i będzie rządzić całym globem z małą pomocą Kazana. Mimo wszystko jednak kocha ludzi (a szczególnie dzieci) i myślę, że po odpowiednim szkoleniu uda się jej dopełnić swego przeznaczenia. Trenuje ją moja mama, członkini Stowarzyszenia Zwierzęta Ludziom. Co jest w niej nie tak? Stojące uszy, mała ilość krótkiej sierści, brak jakiegokolwiek instynktu samozachowawczego... Poza tym jest wzorowym owczarkiem australijskim i mimo wad cała rodzina ją kocha (oprócz kota) i wybacza najgorsze zbrodnie. W czasie w którym nasze dwa dorosłe samce jedzą musimy ją zamykać w klatce - inaczej zjadłaby ich porcję, bez najmniejszego pisku sprzeciwu.
Kazan coraz lepiej radzi sobie w dogoterapii - zdobył szelki uprawniające do uczestniczenia w zajęciach dogoterapeutycznych. Co prawda jeszcze pod kontrolą instruktorską, jako pies uczący się, ale robi ciągłe postępy. Był w Klinice Budzika dla dzieci w śpiączce, Centrum Zdrowia Dziecka na Oddziale Onkologii w Warszawie, kilka razy również u dzieci autystycznych i ludzi z Alzheimer'em. Jestem z niego, jak również z mojej mamy bardzo dumna. Oby tak dalej!
W związku z wracaniem do życia zapisałam nas na AGI-OBI-TRICKS w Annówce. Szukam również nowego klubu (pomożecie? Warszaw i okolice) , już oficjalnie postanowiłam spróbować w innym miejscu, z innymi ludźmi, inną atmosferą. Jeśli nowe miejsce okaże się niewypałem wrócimy do starego dobrego Cavano. Na razie ćwiczymy na dysku sensorycznym i powoli brniemy do przodu, aby odzyskać straconą kondycję i zrzucić parę kilogramów. Mam już plan na kilka następnych postów - będzie dużo pisania, to mogę Wam obiecać.
Niespodzianka na koniec postu:
Niespodzianka na koniec postu:
![]() |
Nowy rysunek - Jessie w wersji Halloween'owej |
Pozdrawiamy, G&K.
PS kontakt do Stowarzyszenia Zwierzęta Ludziom (klik!). Organizują niedługo spotkanie dla nowych wolontariuszy - może warto spróbować? To na pewno nie moja bajka, ale podziwiam ludzi zaangażowanych w dogoterapię! Kociarze również mile widziani - felinoterapia rozwija się w Stowarzyszeniu.
Fajnie, że wracasz do pisania. :)
OdpowiedzUsuńChętnie przeczytam (tu lub dowiem się w kuluarach) o wszystkich perypetiach związanych ze zdobywaniem Twojego drugiego aussie, zwłaszcza, że sama miałam niezłe przeboje ze zdobyciem swojego dziecka. :)
Hahaha urzekł mnie opis Fiony! :D Śliczna mała.
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejne posty. Fajnie, że wracacie :)
ciekawy blog ;) obserwuję i pozdrawiam
OdpowiedzUsuńhttp://labowamania.blogspot.com/